szycie

Piekarnikowa zawieszka po raz kolejny

    Ostatnio sporo czasu poświęcam na tworzenie nowych rzeczy. Kilka zaczętych prac już jest, a chęci do tworzenia następnych czasami przewyższają rozsądek i konieczność kończenia bieżących 🙂 Małe zaległości są również na blogu, ale zawsze staram się mieć coś w zanadrzu, gdyż niekiedy przez dłuższy czas nie mam co pokazać.
    Dzisiaj przyszła pora na zaprezentowanie kolejnej zawieszki na piekarnik. W Polsce jest to dość mało popularna ozdoba, ale za to Pinterest gromadzi w swoich zasobach sporo inspiracji z tego tematu. Tym razem wykonałam nieco inną, choć o podobnych wymiarach. Beżowo- kremowa ozdoba z wiszącymi serduszkami, bez zbędnych ozdób, dość skromna gości już u nowej właścicielki i z tego, co wiem, jest bardzo zadowolona.

IMG_2262IMG_2263IMG_2264IMG_2266IMG_2267IMG_2268

    Dzisiaj zaczęłam naukę robienia na drutach pończoszniczych/ skarpetkowych. Pięć drutów do ogarnięcia, ale idzie mi całkiem sprawnie. Mam nadzieję, że niebawem będę mogła pochwalić się pierwszymi efektami 🙂

    Pozdrawiam serdecznie :*

szycie

Zawieszka na piekarnik

    W między czasie robienia ośmiorniczek, wykonałam kolejną rzecz dla Danusi. Marzyła o ozdobnej zawieszce na piekarnik, która zastąpi kuchenną ściereczkę- często widniejącą na uchwytach piekarników. Muszę przyznać, że dodaje wiele uroku i ciepła do kuchni i choć nie jest elementem niezbędnym, czy funkcjonalnym, to z pewnością estetycznym 🙂 Ja jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego i niczego bym nie zmieniła, co rzadko mi się zdarza ;p Danusi również się podoba, a mam nadzieję, że po jej otrzymaniu będzie jeszcze bardziej oczarowana.

IMG_1757IMG_1758IMG_1759IMG_1760IMG_1755IMG_1761IMG_1762

    Akcja ośmiorniczkowa rozwija się bardzo prężnie. Z dziewczynami, z którymi prowadziłyśmy warsztaty, mamy swój „team”, określone szpitale pod swoją opieką i konkretną liczbę ośmiorniczek miesięcznie do wykonania. Bardzo się cieszymy, że znajdują się sponsorzy, którzy dostarczają bawełnę, gdyż nie zdołałybyśmy kupić z własnej kieszeni wystarczającej ilości 🙂
    W niedzielę wyjeżdżam do Ustki z mężem i naszym Bondem. Nie chwaliłam się, ale kupiliśmy przyczepę campingową. Było to moje marzenie od kilkunastu lat i w końcu się spełniło. Dopieściliśmy naszą jeżdżącą willę i przyszedł czas na pierwszy wypad. Może jeszcze zdążę coś dodać, ale na wszelki wypadek się na kilkanaście dni pożegnam 🙂
    Pozdrawiam Was serdecznie :*