szycie

Lalka „Angelina”

    Mimo ferii zimowych, pierwszy tydzień mam pracujący, więc czasu wolnego w większej ilości brak, ale za to w drugim tygodniu troszkę nadrobię. Dzisiaj kolejna zaległa praca, która jeszcze nie doczekała się swojego miejsca na blogu 🙂
    Lalka „Angelina”, która jako prezent gwiazdkowy powędrowała do małej damy Julitki- córki Kasi z bloga Szydełkowy Królik. Lalkę uszyłam ze 100% bawełny oraz filcu i wypełniłam antyalergicznym wkładem poliestrowym. Łatwa jest więc w utrzymaniu czystości, gdyż śmiało można ją wpakować do pralki. Spódniczka jest zdejmowalna na gumce. Czemu by nie zrobić takiej lalce innej odzieży na zmianę?… 🙂
    W przedświątecznych planach miałam uszycie więcej podobnych lalek z różnymi fryzurami, kolorami włosów i ubrankami, ale niestety nie zdążyłam. Jednak nic straconego… jak tylko będzie jakaś okazja na obdarowanie jakieś dziewczynki, to jest spora szansa, że dostanie szmacianą lalę.

IMG_2373IMG_2377IMG_2379IMG_2380IMG_2381IMG_2382IMG_2386IMG_2387

    Taka to właśnie dziewuszka 🙂
    Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny :*

szycie

Tildowa Para Młoda

    Kiedy kilka miesięcy temu dostaliśmy zaproszenie na wesele, wiedziałam, że oprócz klasycznego prezentu, wręczę coś niezwykłego, coś wykonanego przeze mnie, coś, co będzie pamiątką na długie lata.
    Długo myślałam, szukałam inspiracji. Natrafiłam na przeróżne rzeczy, między innymi na maskotki pary młodej. Moją decyzję zapieczętował wiosenny numer magazynu „Crafty”, który zawsze przeglądam. Jedną z inspiracji były właśnie zające Tildy w ślubnym wydaniu. Postanowiłam wykonać podobne.
    Pomysł ten dojrzewał długie tygodnie, a nawet miesiące 🙂 Pod koniec sierpnia przystąpiłam do pracy. Szybko okazało się, że wykrój zamieszczony w gazecie nie jest do końca dopracowany i nie wszystko pasuje tak, jak powinno. Musiałam trochę pogłówkować, a także powiększyć sporo wykroje, żeby gotowe maskotki były bardziej pokaźne. Nie było to jednak przeszkodą do tego, by powstała Tildowa Para Młoda. Jest to jeden z niewielu moich projektów, z których jest tak naprawdę dumna i to baaaardzo.

IMG_2171 - KopiaIMG_2171IMG_2172IMG_2173IMG_2175IMG_2176IMG_2179IMG_2180IMG_2183IMG_2187IMG_2189IMG_2216

    Dodatkowo mój mąż wykonał prostą skrzyneczkę z listewek, co dodaje jeszcze więcej uroku. Całość zapakowana, wczoraj trafiła w ręce prawdziwej Pary Młodej 🙂
    Jak Wam się podoba moje kochane?
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

poduszki ozdobne

Przybysz z Antarktydy

    Pierwszy tydzień pracy za mną. Dzieciaczki cudowne, choć wiadomo, że początki dadzą w kość 🙂 Ładuję baterie w domu oczywiście przy robótce. Mam zaczętych kilka prac i wszystko chciałabym kontynuować na raz, a czas okrojony- trzeba zatem dokańczać po kolei.
    Koniec wakacji mamy wyjątkowo upalny, dlatego żeby troszkę ochłodzić aurę, chciałam zaprezentować przybysza z Antarktydy- pingwinka. Wykonałam go z włóczki YarnArt Jeans podwójną nitką. Przyznam szczerze, że zawsze wybierałam 100% bawełnę i jakoś nigdy wcześniej nie zdecydowałam się na mieszankę bawełny z akrylem… i to był błąd! Włóczka ta jest świetna- mięciutka i ma doskonały skręt. Dodatkowy atut to bogata gama kolorystyczna. Z pewnością jeszcze nie jedną pracę z niej wykonam.

IMG_2135IMG_2136IMG_2138IMG_2139IMG_2141IMG_2145

    Pingwinek uwielbia się przytulać!

    Pozdrawiam ciepło :*

ozdoby bożonarodzeniowe

Duet świątecznych skrzatów

    Ten projekt czekał na realizację już kilka tygodni. Najpierw kilka dni główkowałam skąd wziąć włochatą tkaninę na brody dla moich skrzatów, ponieważ w żadnym sklepie stacjonarnym nie znalazłam nic odpowiedniego. W końcu wpadłam na pomysł, że można wykorzystać element kaptura starej kurtki i wtedy już nic nie stało na przeszkodzie, żeby powstały moje skrzaty… oczywiście oprócz czasu. Miałam do skończenia literki, które pokazywałam Wam w poprzednim poście oraz kilka innych rzeczy ;p
    W końcu udało mi się wykonać te skrzaty, które już żyły w mojej głowie. Najpierw narodził się duży, a dziś mały. Wprowadziły w moim domu dodatkowy klimat świąteczny, choć chyba akurat u mnie go nie brakuje, mimo iż aura zupełnie nie przypomina grudnia.

IMG_0120IMG_0133IMG_0134IMG_0137IMG_0139IMG_0141IMG_0142IMG_0144

    Jeśli jesteśmy już przy tematyce świąt, to chciałam Wam również pokazać moją piernikową chatkę. Nie jest idealna, ale moja własna i jak na moje zdolności kulinarne i cukiernicze, jestem z niej dumna 🙂

20151219_16502020151219_16500820151219_164951

    Tymczasem chciała Wam życzyć zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia… niech ten czas spędzony w gronie najbliższych doda energii na kolejne miesiące, a Nowy Rok przyniesie ze sobą wspaniałe perspektywy. Sobie natomiast życzę tylu wspaniałych odwiedzających i komentujących, co w tym roku.

Pozdrawiam Was serdecznie :*

szycie

Kurczak, owca, muł i lis

Ostatnio w ogóle nie chowam maszyny. Stoi na stoliku z boku i w każdej chwili kiedy mam na to ochotę, a przede wszystkim czas, bo ochota zawsze jest, to siadam i coś tworzę. Wczoraj skończyłam szyć kolejne cztery maskotki do kolekcji ;p Są specyficzne, ale chyba na tym polega ich urok.
    Powstał kurczak Adelajda:

IMG_0666

    Owca Hildegarda:

IMG_0659

    Muł Hipolit:

IMG_0662

    Lis Bronek– pirat:

IMG_0654

    A tak prezentują się dotychczas wykonane maskotki:

IMG_0669.jpg

    Od lewej owca Hildegarda, lis Bronek, koala Brunhilda, miś Wacław, pies Olaf, muł Hipolit, kurczak Adelajda oraz krokodyl Maciek. Zajmują honorowe opacie na oparciu mojego narożnika 🙂 Mam nadzieję, że kiedyś dołączą do nich kolejni przyjaciele.

    Niebawem zaprezentuję mój szydełkowy prezent dla mamy, jak tylko go u niej sfotografuję 🙂

szycie

Krokodyl Maciek i miś Wacław

   Do koali Brunhildy i psa Olafa dołączyło dwóch kolejnych kompanów, a mianowicie krokodyl Maciek i miś Wacław. Teraz w czwórkę siedzą sobie na oparciu i za każdym razem jak na nie spojrzę, poprawiają mi humor ;p Mam takie małe marzenie, żeby dookoła narożnika na oparciu siedziały maskotki z tej serii. Sądzę, że to marzenie nie jest wcale takie trudne do realizacji, tylko dość czasochłonne ze względu na pracę zawodową. Jedno jest pewne- na pewno kiedyś je zrealizuję. Nie wiem z jakiego powodu, ale maskotki te wydają mi się wyjątkowe ;p

IMG_0434IMG_0435IMG_0436IMG_0437

    A tak prezentuje się cała dotychczasowa rodzinka 🙂

IMG_0438

szycie

Koala Brunhilda

    Patrząc na samotnie siedzącego na oparciu narożnika psa Olafa, postanowiłam uszyć mu przyjaciela i kompana tych codziennych posiedzeń. Jak pomyślałam, tak też zrobiłam…
    Wg książki powstała koala Brunhilda, która zdaniem mojego męża jest łosiem… Haha zabawki szyte przeze mnie są dość oryginalne i na swój sposób zabawne, często też jakaś cecha jest przekoloryzowana (tak jak w tym wypadku uszy ;p). Najważniejsze, że moje dzieci w przedszkolu od razu rozpoznały, że to miś koala 🙂 W książce był to mężczyzna, ale u mnie powstał koala płci żeńskiej.

IMG_0396IMG_0398

    W przygotowaniu kolejne maskotki z serii ;p